Choroby nie istnieją. Zdanie, które mnie zmieniło. cz. 2.
Ten temat nie dawał mi spokoju. Ciągle drążyłam głębiej i głębiej. W głowie pojawiały się setki pytań. Nie mogłam uwierzyć, że to takie proste, że klucz do zdrowia tkwi w nas samych, a raczej w tym co się dzieje w naszym organizmie.
Zwątpienie
Z całych sił próbowałam to zaakceptować ale nie mogłam. Przecież tyle osób choruje, cierpi i umiera. Więc jak to możliwe, że nie ma chorób?! Skąd te wszystkie ludzkie dolegliwości i nieszczęścia. Ok. To, że organizm się oczyszcza to pojmuję. Że kaszel, katar, gorączka itd. są objawami detoksu, przyjęłam z wdzięcznością. Ale co z rakiem, cukrzycą, alergiami i innymi chorobami spotykanymi na każdym kroku??? Czy one też nie istnieją? Czy to też kwestia oczyszczania organizmu?? A skoro tak, to dlaczego organizm zamiast się oczyścić cierpi, staje się wycieńczony i z czasem umiera???? Nie! To wszystko to jakaś bzdura! Skoro nie ma chorób, to chyba ktoś by o tym wiedział? A jak wie, to dlaczego o tym nie mówi???? Dlaczego pojawiają się nowe lekarstwa, nowe metody leczenia i nowe diagnozy????
Niedowierzanie
Jak wariatka zatraciłam się w poszukiwaniu odpowiedzi. Dzień za dniem wiązałam jedno z drugim. Niemalże rozbierałam to na czynniki pierwsze, tylko dla mnie znanymi sposobami. Jest! Kliknęło! Zaczęłam zapisywać fakty:
Kiedy organizm zaczyna oczyszczanie od razu daje nam sygnał: „Halo!! Właśnie zacząłem proces oczyszczania!” Wtedy pojawia się kaszel, katar, wysypka, gorączka itd.… I co się wtedy dzieje? Wtedy staramy się ten proces zakończyć. Jak najszybciej go zahamować. Robimy wszystko by zatrzymać katar, poskromić kaszel i zbić gorączkę. Złudnie myśląc, że się leczymy. Tymczasem organizm doznaje szoku: „Jak to nie mogę wyrzucić syfu? To co mam z nim zrobić??” Więc kumuluje go i odkłada z nadzieją, że przyjdzie czas, kiedy będzie mógł to wywalić. Kolejny raz podejmuje próbę walki z zanieczyszczeniami, a człowiek kolejny raz pakuje leki by to powstrzymać. To trwa tak długo, aż tworzą się w organizmie blokady, stany zapalne i w końcu stany przewlekłej stagnacji. Niszczące miejsce w którym się zlokalizowały. Z czasem doprowadzając je do takiego stopnia, że nie ma już odwrotu.

Dlatego tak ważna jest higiena zdrowia. Utrzymanie w równowadze procesów oczyszczania organizmu i jego regeneracji. Podstawą jest zrozumienie co powoduje daną dolegliwość i co przez to mój orgiazm chce mi powiedzieć. W tym celu potrzebna jest wiedza, poznanie procesów zachodzących w organizmie i zdrowy rozsądek. Tylko wtedy ciężkie „choroby”, a może powinnam napisać zatory pojawiające się w naszym organizmie, będą epizodem w naszym życiu. A drobne przeziębienie czy grypa zaczną być postrzegane jako zbawienny proces oczyszczania. Podjęłam decyzję, że zdobytą wiedzę i praktykę przekażę dalej. Wskazując kierunek w jakim możesz podążać, by Twój organizm wrócił do równowagi. Podejmujesz się tej drogi?
Poprzedni wpis
Choroby nie istnieją. Zdanie, które mnie zmieniło cz.1
Kolejny wpis
List do mojego syna.