Turecki raj. Wegetarianka na wczasach.
Doczekałam się. Wakacje w Turcji. Jest megaaa! Hotel czyściutki na wypasie. Obsługa to uprzejmi, mili i sympatyczni ludzie. Pogoda wymarzona na wakacje. Wszystko się zgadza. Stoły uginają się od jedzenia. Dla każdego coś dobrego… Czy oby na pewno???
Dzień pierwszy.
Poranek. Wpadam na śniadanie, uśmiecham się na sam widok kolorów na talerzach. Do tego za oknem słońce już mocno świecie. Czego chcieć więcej?! Krążę po sali w poszukiwaniu przysmaków…
Trafiam do stołu najbardziej kolorowego. Warzywa surowe, pieczone, świeże owoce. Czuje się trochę jak ten osiołek, co mu w żłoby dano ; ) Chętnie rzuciłabym się na wszystko, ale stopuje emocje. Wybrałam, zjadam, jestem szczęśliwa… Resztę dnia spędzam na plaży i basenie. Totalny relaks i nieróbstwo : ) Żyje praktycznie od posiłku do posiłku. I tu moje pierwsze, choć nie koniecznie nowe spostrzeżenie. Życie kręci się wkoło jedzenia…
Wpadam rozgrzana do przepięknego baru przy plaży. Uprzejma pani pyta co podać. Wymienia kilkanaście potraw i tu moje zdziwienie… każda z mięsem!! W głowie już mam natłok myśli: Czy na wczasach standardem jest jedzenie mięsa? Czy w dobie XXI wieku nie wiedzą, że są ludzie, którzy mięsa nie jedzą? Czy jest menu wegetariańskie??? Po chwili pytam, co jest bez mięsa. Pani patrzy na mnie miłym wzrokiem, jednak w jej oczach widzę to niewypowiedziane pytanie: Laska przyjechała na wakacje do krainy gdzie króluje mięso i nie je mięsa??? Skąd ona się urwała??… Ale z uprzejmością przynosi mi wege pizze i wskazuje bar z sałatkami…
Jak sobie radzić?
Kolejne posiłki wyglądały podobnie… Zdziwienie w oczach obsługi i klasyczne pytanie: ” Nie jesz mięsa? ! To proponuję rybę! ” Kuźwa przecież to też mięso… !!!
Już lekko na nerwie myślę sobie: wczasy all inclusive, a ja będę przez tydzień jechała na liściach i wegetariańskiej pizzy????
Nie ma opcji!!! Biorę sprawy w swoje ręce i zaczynam działać. Wpadam na pomysł by, samemu skomponować sobie moje posiłki na miarę all inclusive. Obczajam po sali co mam do dyspozycji… Widzę cudowne świeże warzywa i owoce, pieczone bakłażany i inne cuda. Makarony, sery, oliwy, tahini, orzechy… jestem uratowana.
Pytania, które warto zadać.
Jak zwykle znajdzie się tzw. ” wujek dobra rada” ze słynnym powiedzeniem ” Jest urlop, odpuść sobie!” Wszystko we mnie wtedy buzuje! Oj wszystko! Bo co mam sobie odpuścić?!!!
Zdrowie? Świetne samopoczucie? Lepsze trawienie? Czy w czasie urlopu mam dawać sobie zielono światło na pakowanie w siebie syfu???! Sorry ale ja tego nie kupuję.
Świadomie wybrałam taki sposób żywienia, więc czemu mam go zmieniać w czasie urlopu???!!!

Kiedy zmieniasz odżywianie i przyjmujesz pewne zasady. Trzymasz się ich. Nie dlatego, że postanawiasz się ograniczać ale dlatego, że rozumiesz co jest dobre dla twojego ciała i ducha. Robisz to bo chcesz, a nie bo musisz. Nie czujesz braku tylko pełnie. Najważniejsza jest wiedza i zrozumienie dlaczego takie odżywianie jest dla mnie dobre. Kiedy zmienisz myślenie, decyzje nie są trudne, są świadome! A Wy co o tym sądzicie?


Komentarzy ( 2 )
Ania
2021-06-14 at 21:23
Czy łatwo jest się „przestawić” z dań mięsnych na wegetariańskie? Jak do tego doszłaś? Po prostu postanowienie?
Arlika
2021-06-17 at 09:48
Aniu trafiłaś z pytaniem, ponieważ jeden z kolejnych wpisów będzie na ten temat:) Ale powiem Ci, że od czasu kiedy dowiedziałam się jak mięso wpływa na nasze ciało, podjęłam świadomą decyzję, że nie chcę jeść mięsa. Zaczęłam od detoksu organizmu, a po nim już nie wróciłam do mięsa. Więc odpowiadając na Twoje pytanie, nie jest trudno przestawić się na dania wegetariańskie. Ważne by wiedzieć dlaczego chcę to zrobić i być przygotowanym na tzw. „pułapki” czyli sytuacje, w których chętnie byś sięgnęła nawet po mięso. Zapraszam Cię do śledzenia kolejnych wpisów na blogu. W nich zgłębię ten temat 🙂
Poprzedni wpis
Machina, która zmienia ludzi! Moje przemyślenia o rozwoju osobistym.
Kolejny wpis
Dlaczego warto się obudzić? O tym jak zaczęłam słuchać swojej intuicji.